ż
Dwadzieścia kotów z grudziądzkiego więzienia :(
18-09-2007
Na terenie więzienia znajduje się stado wolnożyjących półoswojonych kotów. Pojechaliśmy tam - przedstawiciele Fundacji KOT oraz my. Mieliśmy w planach zabranie kociąt oraz złapanie choć części kotów, aby przeprowadzić zabiegi kastracji, o co prosił nas opiekun, a także kierownictwo więzienia. Koty miały być później wypuszczone na swój teren. Jednak po przyjeździe okazało się, że maluchy umarły, bo ich mama je porzuciła :( Na progu przywitał nas tylko jeden malutki bury kotek. W strasznym stanie. Zaropiałe oczka, zapchany nosek, całe przemoczone futerko (padał deszcz). Kotek siedział i wcale nie uciekał. Nie miał siły... Inne koty nie były zbyt chętne do współpracy. Nie pozwoliły do siebie podejść. Udało nam się zabrać stamtąd tylko jednego starszego buraska.

Jednak teraz pojawia się cała masa problemów - skąd wziąć fundusze na wykastrowanie takiej rzeszy kotów? Jak przeprowadzić całą akcję sprawnie? Najdotkliwszy jednak jest brak miejsca na przetrzymanie zwierząt po zabiegach. Kocurki nie potrzebują tak długiego czasu na rekonwalescencję, ale kotki tak. Niestety, najprawdopodobniej dwie z kotek są ciężarne.

Obie fundacje potrzebują wsparcia. Jeśli możesz pomóc finansowo, bardzo prosimy o wpłaty na konto nasze lub Fundacji KOT (www.fundacjakot.pl). Jeśli możesz zaoferować inną pomoc - napisz na adres mailowy. Będziemy ogromnie wdzięczni.