I Ty możesz pomóc...

Usiądź przed siatką schroniska i spójrz w kocie oczy, te zielone, bursztynowe, a czasem niebieskie. Co w nich czytasz? Co Ci mówią? Posłuchaj. Nie zamykaj uszu nawet, gdybyś chciał uciec. Wysłuchaj ich historii, historii bólu, cierpienia, głodu, zimna, i tego co najgorsze - porzucenia. Posłuchaj co my, ludzie zgotowaliśmy naszym braciom mniejszym. Posłuchaj o zamurowanych w piwnicach i cudem z nich wyciągniętych, o wyrzuconych w lesie, o potrąconych i pozostawionych na poboczu, i o zwyczajnie oddanych - bo się znudziły, jak zabawka.
Mówisz - nie mogę tego słuchać, za dużo, za bolesne, co ja mogę zrobić. Ja, jeden człowiek wobec morza cierpienia. Tak, dużo nie możesz. Nie zabierzesz wszystkich, nie nakarmisz, nie wyleczysz. Nie możesz, nie masz środków, nie masz możliwości. Ale coś możesz. Mało ale i dużo zarazem.

Możesz wziąć jedno z tych stworzeń do domu, odchuchać, zwrócić wiarę w człowieka. A jeśli i tego nie możesz – bo masz już jednego czy dwa i więcej sobie nie wyobrażasz albo nie możesz mieć ani jednego – bo alergia, bo masz taką pracę, że nigdy Cię nie ma w domu – wtedy też coś możesz. Możesz jedno jedyne zwierzątko wspomóc wirtualnie, stać się jego opiekunem na odległość, możesz wstrząśnięty jego historią łożyć na karmę, na leczenie, na zabawki nawet. To nie jest dużo. Koty nie jedzą tonami, nie bawią się lalkami barbi i nie grają w gry komputerowe. Im tak niewiele potrzeba. Jeżeli Ty i jeszcze ktoś drugi, trzeci, dziesiąty pomoże jednemu jedynemu kotu – o ileż poprawi się ich los. Wyleczone, zadbane, będą miały większą szansę na adopcję rzeczywistą, na to, że ktoś zauroczony ich spojrzeniem weźmie je do domu już na zawsze.

Więc – zatrzymaj się... spójrz przez siatkę schroniska w kocie oczy... i pomyśl – czy naprawdę nie możesz pomóc???

Jak wirtualnie zaadoptować wybranego kota?

1. Aby wspomóc finansowo jednego z naszych podopiecznych skorzystaj z formularza dostępnego w profilu każdego kota (pod jego zdjęciami) lub wyszukaj kota w dziale "Adopcje" i napisz do nas. Pamiętaj o podaniu imienia wybranego kota.
2. Wirtualna adopcja to koszt 30zł miesięcznie - tyle właśnie potrzebujemy, aby stworzyć kotom odpowiednie warunki, dobrze je żywić oraz zapewnić im opiekę weterynaryjną. Jeżeli chcesz - możesz wpłacać kwotę wyższą niż podana lub adoptować więcej niż 1 kota :) Wszystkie futrzaczki będą Ci za Twoją pomoc ogromnie wdzięczne.

Co dostanę w zamian?

Przede wszystkim - ogromną satysfakcję, jaką daje świadomość, iż to właśnie dzięki Tobie poprawi się los i życie konkretnego istnienia! Na bieżąco będziesz mógł/mogła obserwować co się u kiciusia dzieje, albowiem w profilu każdego kota czekającego na adopcję - podany jest link odnoszący do forum, gdzie na bieżąco piszemy o adoptusiu oraz dodajemy jego zdjęcia. Pod profilem Twojego wybrańca na naszej stronie pojawi się również informacja o Twojej pomocy. Jeśli masz ochotę, możesz także odwiedzić swojego pupila :)

Fragment książki "Pamiętnik Babuni" - Katarzyny Ryrych

"Wirtualni - gdybyście nie wiedzieli - to tacy, którzy są, chociaż ich nie ma, albo na odwrót - tacy, których nie ma, a jednak są. Duża Jasnowłosa tłumaczy to tak:
- To są ci, którzy nie mogą zabrać was do Domu, ale bardzo was kochają.
W Świetlicy Ci Od Wirtualnych tworzyli osobną grupę. Nie żeby zadzierali nosa albo siedzieli we własnym towarzystwie. Dzięki nim pojawiały się kolorowe miseczki i zabawki - przeważnie piłeczki i myszki z futerka. Do nich przychodziły od Wirtualnych paczki, ale jedzenie z tych paczek dzielono równo między nas wszystkich.
Często robiono im zdjęcia - bo ich Wirtualni chcieli wiedzieć o nich wszystko. Tak jakby mieli ich obok siebie. Jak wyglądają, kiedy śpią, a jak, kiedy jedzą? Czy już przestały im ropieć oczy? Czy skończył się katar? Czy nie chrypi w oskrzelach? Podobno Wirtualni zaczynają dzień od szukania w jakiejś Sieci wiadomości o swoich podopiecznych.
Trzeba przyznać, że dzięki nim inni też znajdują Domy. Czasami Duża robi Tym Od Wirtualnych zdjęcia w Świetlicy, żeby pokazać, jak dobrze dogadują się z innymi Kotami. Może wtedy któryś z nas, schroniskowych, rzuci się komuś w oczy? Więc staramy się, a właściwie to Duża się stara, żeby na tych zdjęciach było nas jak najwięcej."